Rok 2025 przejdzie do historii polskiego offshore jako moment przełomowy. Projekt BC-Wind, rozwijany przez Ocean Winds, zamknął finansowanie na poziomie 2 mld euro, z udziałem Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz konsorcjum kilkunastu banków komercyjnych. To nie tylko największa tego typu transakcja w sektorze morskiej energetyki wiatrowej w Polsce, ale także wyraźny sygnał, że Bałtyk przestaje być obietnicą, a staje się realnym placem budowy nowego systemu energetycznego.
O kulisach domknięcia finansowania, przejściu do fazy budowy, rosnącym znaczeniu local contentu oraz lekcjach wyniesionych z roli „first movera” rozmawiam z Kacprem Kostrzewą, dyrektorem zarządzającym Ocean Winds w Polsce. To rozmowa o zaufaniu instytucji finansowych, dojrzewaniu polskiego łańcucha dostaw i o tym, jak doświadczenia z pierwszej fazy offshore mogą zdefiniować kolejne dekady rozwoju sektora.
Krzysztof Bulski, BalticWind.EU: Zamknięcie finansowania na poziomie 2 mld euro przy udziale EBI i kilkunastu banków komercyjnych to potężne przedsięwzięcie. Jakie aspekty projektu BC-Wind były kluczowe dla instytucji finansowych w kontekście oceny ryzyka na polskim rynku offshore?
Kacper Kostrzewa, dyrektor zarządzający w Polsce, Ocean Winds: Rok 2025 zakończył się dla nas sukcesem, jakim niewątpliwie było zamknięcie finansowania projektu BC-Wind. W transakcję zaangażowany jest Europejski Bank Inwestycyjny (EBI), który odpowiada za blisko jedną trzecią całego finansowania, hiszpański ICO oraz 13 banków komercyjnych, w tym trzy z Polski. Taka struktura potwierdza długoterminową stabilność inwestycji.
Dla instytucji finansowych kluczowa była przede wszystkim dojrzałość projektu BC-Wind oraz jego solidne przygotowanie techniczne i finansowe. Przy inwestycji tej skali banki muszą mieć pewność, że harmonogram jest realny, a ryzyka dobrze zidentyfikowane i kontrolowane. Duże znaczenie miała również nasza wiarygodność jako inwestora. Ocean Winds to partner z bogatym doświadczeniem w offshore i długą historią współpracy z bankami. W obecnym, bardziej wymagającym otoczeniu rynkowym miało to istotny wpływ na decyzje finansowe. Silnym sygnałem dla rynku był udział wspomnianego Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Rygorystyczne standardy EBI w zakresie środowiska, technologii i aspektów społecznych potwierdziły wysoką jakość projektu oraz jego zgodność z europejskimi celami klimatycznymi.
Istotnym czynnikiem była także stabilność polskiego rynku offshore. Mimo że sektor jest na wczesnym etapie rozwoju, banki doceniły spójność regulacyjną, jasne wsparcie państwa oraz dobrze dobranych partnerów biznesowych, co razem przełożyło się na pozytywną ocenę ryzyka i skuteczne zamknięcie finansowania.
Po ogłoszeniu FID, BC-Wind oficjalnie wchodzi w etap realizacji. Jakie są najważniejsze cele operacyjne na rok 2026 i kiedy możemy spodziewać się pojawienia się pierwszych jednostek instalacyjnych na placu budowy?
Kluczowym celem operacyjnym na ten rok jest rozpoczęcie prac budowlanych na lądzie, które wystartują w pierwszym kwartale 2026 r. Realizacja obejmie stację elektroenergetyczną oraz lądowy kabel eksportowy. Równolegle powstanie baza operacyjno-serwisowa we Władysławowie. Jednostki instalacyjne pojawią się na morzu w kolejnym roku, co umożliwi rozpoczęcie zasadniczych prac budowlanych offshore. Naszym celem jest, aby farma wiatrowa BC-Wind zaczęła produkcję energii elektrycznej w 2028 roku.
Ocean Winds od początku kładzie duży nacisk na współpracę z polskimi dostawcami (m.in. umowy z Tele-Foniką czy Crist). Jak z Pana perspektywy ewoluował potencjał polskiego łańcucha dostaw w trakcie przygotowań do BC-Wind i ile z tych doświadczeń zamierzacie przenieść na kolejne projekty?
W trakcie przygotowań do projektu BC-Wind obserwowaliśmy, jak dynamicznie rozwija się potencjał polskiego łańcucha dostaw w offshore wind. Ten proces nie zaczął się jednak od zera. Jako Ocean Winds wchodziliśmy na polski rynek z doświadczeniem z innych dojrzałych rynków europejskich, co pozwoliło od początku realnie planować udział lokalnych firm w zakresie zaawansowanych i wymagających kontraktów.
Dzięki temu wiedzieliśmy, jak zaprojektować harmonogram, podzielić zakresy prac i prowadzić dialog z rynkiem, aby powierzać polskim spółkom elementy infrastruktury spełniające restrykcyjne normy bezpieczeństwa i jakości, charakterystyczne dla tego typu inwestycji. Dla wielu firm były to ambitne wyzwania, ale jednocześnie projekty w pełni mieszczące się w ich możliwościach technologicznych i organizacyjnych.
Od początku zależało nam, aby deklaracje dotyczące local contentu przekładały się na konkretne kontrakty. Współpraca z takimi firmami jak P&Q czy CRIST Offshore pokazała, że polskie przedsiębiorstwa są gotowe do pracy w standardach wymaganych przez międzynarodowe projekty offshore i z każdym etapem przejmują coraz większą odpowiedzialność. Od początku deklarujemy local content na poziomie 20-30 proc. i ten plan utrzymujemy.
BC-Wind jest dla nas naturalnym punktem odniesienia dla kolejnych projektów – nie jako jednorazowe ćwiczenie, lecz jako potwierdzenie modelu współpracy opartego na doświadczeniu, przewidywalności i długofalowych relacjach. Część tego potencjału jest już zauważalna na rynkach zagranicznych – np. Tele-Fonika Kable uczestniczyła w naszych projektach w Wielkiej Brytanii. Dzięki międzynarodowej skali Ocean Winds polskie firmy mają realną szansę uczestniczyć także w projektach realizowanych na innych rynkach, co dodatkowo wzmacnia ich pozycję zarówno w europejskim, jak i światowym łańcuchu dostaw offshore wind.
BC-Wind jest jednym z pierwszych projektów, które realnie powstaną na polskim Bałtyku. Jakie lekcje płynące z przecierania szlaków w I fazie offshore są dla Was najcenniejsze w kontekście planowanych aukcji dla kolejnych lokalizacji w nadchodzących latach?
Doświadczenia z pierwszej fazy offshore pokazują, że największą wartością jest możliwość wypracowania sprawdzonych modeli działania – zarówno po stronie projektowej, jak i organizacyjnej. Przecieranie szlaków oznaczało także intensywną współpracę z administracją i samorządami oraz dostosowywanie procesów do realiów nowego rynku. Przewidywalność regulacyjna i stabilność harmonogramów są kluczowe, jeśli chcemy skutecznie realizować kolejne projekty w ramach aukcji. Z perspektywy przyszłych lokalizacji najcenniejszą lekcją jest fakt, że wiele barier można znacząco obniżyć dzięki efektowi skali i doświadczenia. Kompetencje zbudowane przy BC-Wind – zarówno po stronie inwestora, jak i krajowego łańcucha dostaw – pozwolą szybciej, sprawniej i przy mniejszym ryzyku realizować kolejne projekty. To właśnie ten transfer wiedzy i praktyki będzie jednym z najważniejszych atutów kolejnych faz rozwoju offshore wind w Polsce.
Dziękuję za rozmowę.






