Dyskusja o morskiej energetyce wiatrowej w Polsce pełna jest uproszczeń i chwytliwych sloganów. W nagłówkach pojawiają się hasła o „wiatrakach, które podniosą ceny prądu” albo o „farmach widocznych z plaży”, a w debatach politycznych słychać zapewnienia o „w pełni polskim wiatraku”. Problem w tym, że większość z tych narracji ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.
Spróbujmy więc oddzielić mity od faktów.
Mit 1. Energia z wiatru jest niestabilna i nieprzewidywalna
Tak – wiatr nie wieje zawsze z taką samą siłą. Ale to nie oznacza, że system energetyczny nie potrafi sobie z tym poradzić. Nowoczesne farmy buduje się tam, gdzie wiatry są najbardziej stabilne – na morzu. Do tego dochodzą zaawansowane prognozy i narzędzia bilansowania systemu. Badania pokazują, że energia wiatrowa coraz lepiej wpisuje się w miks energetyczny i może stanowić jego stabilny element.
Mit 2. Wiatraki na morzu będą psuły widok z plaży
To jeden z najczęściej powtarzanych argumentów – i jeden z najbardziej oderwanych od faktów. Polskie farmy planowane są w odległości co najmniej 25 km od brzegu, często jeszcze dalej. Z tej perspektywy turbiny są praktycznie niewidoczne dla plażowiczów. A hałas? Na takim dystansie nie dociera do brzegu.
Mit 3. Farmy morskie zabiorą dostęp do morza
Każda lokalizacja farmy to efekt analiz, konsultacji z rybakami, samorządami i organizacjami ekologicznymi. Obszary wyznaczone pod inwestycje nie kolidują z trasami żeglugowymi ani strategicznymi obszarami połowów. Mówienie o „przejęciu morza” to mocna przesada.
Mit 4. Transport elementów farm odbywa się drogą lądową
Łopaty turbin, wieże czy platformy to konstrukcje, których nie da się przewieźć TIR-em przez pół Polski. Główna logistyka odbywa się drogą morską, z wykorzystaniem specjalistycznych statków i portów instalacyjnych. Transport lądowy ma znaczenie jedynie na krótkich dystansach – np. między fabryką a portem.
Mit 5. Offshore to drożyzna, którą zapłacą odbiorcy
Owszem, budowa farm wymaga dużego kapitału, ale koszty technologii systematycznie spadają. Do tego energia z morza jest wolna od opłat za emisje CO₂, które windują ceny prądu z elektrowni węglowych. W długim terminie offshore stabilizuje rynek i uniezależnia od paliw kopalnych – a więc działa na korzyść odbiorców.
Mit 6. Wiatraki odstraszą turystów
Badania i doświadczenia innych krajów pokazują, że turystyka nie traci na obecności farm offshore. Wręcz przeciwnie – w niektórych miejscach wycieczki edukacyjne na farmy morskie stały się atrakcją samą w sobie. A skoro turbiny stoją dziesiątki kilometrów od brzegu, nie psują nadmorskiego krajobrazu.
Mit 7. Offshore szkodzi ptakom i ekosystemowi
Każda inwestycja poprzedzona jest badaniami środowiskowymi, które obejmują m.in. szlaki migracji ptaków. Co ciekawe, same konstrukcje turbin mogą tworzyć tzw. efekt rafy – nowe siedliska sprzyjające bioróżnorodności. Nie ma dowodów, że farmy morskie obniżają jakość ekosystemu; przeciwnie – mogą w niektórych aspektach go wzmacniać.
Mit 8. Farmy podniosą poziom morza
To już mit z pogranicza fantastyki. Analizy hydrodynamiczne jasno wskazują: konstrukcje morskie nie wpływają na poziom morza.
Morska energetyka wiatrowa nie jest tanim sloganem, ani – jak czasem chcą politycy – bajką o „w pełni polskim wiatraku”. To strategiczny projekt, który buduje przemysł, miejsca pracy i uniezależnia nas od węglowodorów. Jeśli naprawdę chcemy wykorzystać potencjał offshore, musimy prowadzić dyskusję opartą na faktach i badaniach, a nie na emocjonalnych mitach.