W zeszłym roku opuściliśmy Gdańsk pełni energii. Pierwszy Baltic Sea Offshore Wind Summit dostarczył tego, czego się spodziewaliśmy: merytorycznych rozmów, prawdziwej regionalnej solidarności i poczucia, że Morze Bałtyckie zasługuje na własną, dedykowaną platformę. Partnerzy mówili nam, że chcą wrócić. Niektórzy poszli nawet dalej oficjalnie potwierdzając, że budżety na drugą edycję zostały zabezpieczone. Potraktowaliśmy te zapewnienia poważnie i zabraliśmy się do pracy.
Dziś piszę, aby poinformować, że szczyt w marcu się nie odbędzie.
Powód jest prosty i, moim zdaniem, wart jednoznacznego sformułowania: sponsorzy nie dotrzymali słowa. Nie dlatego, że wydarzenie straciło na znaczeniu. Nie dlatego, że rozmowy, które planowaliśmy, stały się mniej potrzebne. Przepaść między otrzymanymi deklaracjami naszych partnerów a wsparciem, które faktycznie się zmaterializowało, uniemożliwiła zorganizowanie wydarzenia na poziomie, na jaki ta branża zasługuje.
Nie piszę tego, aby kogoś obwiniać. Uważam, że muszę się tym podzielić, bo nasze doświadczenie związane z organizacją tego szczytu samo w sobie jest branżową wiadomością, a rzetelne dziennikarstwo służy temu sektorowi lepiej niż wygodne milczenie.
Nasza porażka nie jest odosobniona. Branża morskiej energetyki wiatrowej weszła w rok 2026 osłabiona. Opóźnienia projektów, nieudane przetargi, wstrzymane decyzje inwestycyjne i restrukturyzacje firm stały się normą. Tymczasem UE dalej publikuje ambitne cele a pipeline będący bazą realizacji tych celów nieustannie się kurczy.
Kiedy pieniądze są pod presją, wydatki uznaniowe znikają jako pierwsze. Odpadają wydarzenia. Potem członkostwa. Potem cicha infrastruktura branżowego dialogu, której nikt nie zauważa, dopóki jej nie ma.
Wątek złamanych zobowiązań jest dla mnie szczególnie przygnębiający. Firmy, które słownie deklarowały wsparcie, albo te które wręcz oficjalnie informowały nas o zabezpieczonych budżetach, po cichu się wycofały. Chciałbym podkreślić: to nie jest krytyka jakiegokolwiek indywidualnego decydenta, który próbuje przetrwać w naprawdę trudnych okolicznościach. Ale schemat działania ma znaczenie. Kiedy branża traci możliwość dotrzymywania swoich deklaracji – nawet tych małych, nawet dotyczących wydarzenia – zanika coś więcej niż tylko jedna konferencja.
Nie myślcie jednak, że się poddajemy. Naszym głównym celem jest przełożenie Szczytu na wrzesień tego roku. Nasz zespół kontaktuje się bezpośrednio ze wszystkimi prelegentami, aby omówić tę zmianę. Szczegółowe informacje przekażemy jedak dopiero po uzyskaniu wiążących zobowiązań od naszych strategicznych partnerów, że organizacja takiego wydarzenia pozostaje wykonalna i wartościowa w obecnych warunkach. Jesteśmy przekonani, że Szczyt tej rangi ma swoją wartość tylko wtedy, gdy otrzyma pełne zaangażowanie kluczowych graczy w branży.
Do prelegentów, którzy rozpoczęli przygotowania, do gości, którzy zarezerwowali podróże, a także partnerów, którzy dotrzymali swoich zobowiązań chcę powiedzieć: przepraszam. Wasze zaangażowanie na rzecz tego regionu i tego, co wspólnie staramy się tu budować, jest dokładnie powodem, dla którego to odwołanie marcowego szczytu tak bardzo boli.
Morze Bałtyckie pozostaje jednym z najbardziej strategicznie znaczących regionów morskiej energetyki wiatrowej na świecie. Potrzeba jednolitego regionalnego głosu na europejskich i globalnych forach nie zmalała. Wręcz przeciwnie – zawirowania ostatnich miesięcy sprawiły, że ten głos jest jeszcze bardziej potrzebny.
Zamierzamy wrócić do Gdańska.
Wrócimy jednak dopiero wtedy, gdy branża będzie gotowa się pojawić tam razem z nami – nie tylko słowami.








