Trzy lata temu nabrzeże w Łebie było publiczną promenadą. Dziś jest operacyjnym sercem pierwszej polskiej morskiej farmy wiatrowej, a za kilka lat stanie się czymś jeszcze rzadszym: działającym obiektem przemysłowym z zadaniem rozpisanym na trzy dekady.
Baza serwisowa w Łebie obsługuje kampanię instalacyjną Baltic Power od wiosny 2025 roku, koordynując flotę około 80 statków oraz mniej więcej 4,5 tys. członków załóg i przedstawicieli wykonawców. Na akwenie o powierzchni ponad 130 km kw. pracuje codziennie do 20 jednostek, a jednostki transportu załóg wychodzą z nabrzeża każdego dnia. To tempo jest przejściowe. Zakończenie prac morskich zaplanowano na drugą połowę 2026 roku, a baza jest już przestawiana na około 30 lat eksploatacji i utrzymania.
Jak wygląda faza eksploatacji
Docelowe zatrudnienie jest mniejsze niż w szczycie budowy, ale stałe: około 40 pracowników Baltic Power w Łebie i ponad 50 osób po stronie wykonawców. Pierwsze ogłoszone stanowiska operacyjne dobrze pokazują charakter pracy – koordynator morski, kierownik operacji na obiekcie i kontroler operacyjny na wybrzeżu oraz inżynier ds. wydajności i menedżer ds. kontraktów i ryzyka w Warszawie. To połączenie logistyki morskiej, zarządzania efektywnością aktywów i obsługi kontraktowej, a nie ciężkich branż budowlanych i instalacyjnych, które dominowały w fazie realizacji.
Baltic Power, spółka joint venture ORLENU i Northland Power, ma moc około 1,2 GW i ma produkować mniej więcej 4 TWh rocznie – tyle, ile zużywa ponad 1,5 mln gospodarstw domowych, czyli około 3 proc. obecnego krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. W perspektywie 30 lat eksploatacji łączne nakłady na utrzymanie tej produkcji mają znaczenie porównywalne z kosztem samej budowy.
Dlaczego O&M decyduje o ekonomice projektu
Branża mówi o tym coraz bardziej wprost. Janusz Bil, prezes zarządu ORLEN Neptun, wskazywał sąsiedztwo projektu Baltic East wobec Baltic Power jako źródło synergii operacyjnych właśnie dlatego, że O&M „odgrywa coraz istotniejszą rolę w całkowitej wartości projektów offshore”. Baltic East wygrał aukcję z ceną 476,88 zł/MWh, a pierwsza energia ma popłynąć w 2032 roku; dostęp do sprawdzonych procesów i istniejącej infrastruktury jest – jak argumentował Bil – jednym z elementów, które czynią taką cenę możliwą do obrony.
W tym świetle Łeba przestaje być zapleczem jednego projektu, a zaczyna wyglądać na kotwicę całego klastra. Druga farma po sąsiedzku dzieli to samo okno pogodowe, to samo nabrzeże, dużą część łańcucha dostaw i potencjalnie te same załogi. Ekonomika bazy serwisowej poprawia się wyraźnie, gdy obsługuje więcej niż jedno aktywo.
Ekosystem wokół bazy
Logistyka załóg wyszła już poza same statki. NHV od lipca 2025 roku obsługuje zmiany załóg dla Baltic Power śmigłowcem Airbus H175 z bazy lotnictwa ogólnego przy gdańskim lotnisku im. Lecha Wałęsy – to pierwsze w Polsce użycie śmigłowca klasy super-medium do obsługi morskiej energetyki wiatrowej. Transport śmigłowcowy skraca czas przerzutu sześcio- do dziesięciokrotnie wobec transportu morskiego i poszerza okno pogodowe, w którym technicy mogą dotrzeć do turbin. Wraz z oddalaniem się farm od brzegu i wzrostem turbin taka zdolność przestaje być dodatkiem, a staje się elementem scenariusza bazowego.
Podobną drogą idzie dokumentacja. Cyfrowe dzienniki okrętowe zyskują formalne uznanie regulatorów na innych rynkach, a dla flot transportu załóg i jednostek serwisowych obsługujących bałtyckie instalacje to istotne: obowiązki sprawozdawcze skalują się źle, gdy baza wysyła statki codziennie przez kilkadziesiąt lat.
Kwestia kadr
Realnym ograniczeniem są ludzie, nie stal. Ministerstwo Energii standaryzuje kwalifikacje zawodowe w sektorze elektroenergetycznym poprzez zespoły eksperckie działające w ramach Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji, obejmujące obszary od montażu magazynów energii po diagnostykę instalacji fotowoltaicznych i utrzymanie linii napowietrznych i kablowych. Celem jest uczytelnienie certyfikacji dla pracodawców i zwiększenie mobilności specjalistów na rynku europejskim. Serwis offshore konkuruje o tę samą pulę – i konkuruje z wykonawcami serwisującymi farmy lądowe i instalacje PV, którzy sami rozbudowują swoje portfele.
Sąsiad na 30 lat
Stała działalność przemysłowa oznacza też stałą relację z nadmorskimi miejscowościami. Baltic Power prowadzi program przejściowych rekompensat dla właścicieli jednostek rybackich, które w latach 2018–2023 łowiły na objętych inwestycją kwadratach, z punktami informacyjnymi i spotkaniami w Łebie, Ustce i Władysławowie oraz drugą turą wypłat opartą na doświadczeniach pierwszej. Program jest z założenia tymczasowy – ma wypełnić lukę do czasu wprowadzenia krajowych przepisów o rekompensatach dla sektora rybackiego. Tym, co tymczasowe nie jest, jest sama obecność farmy.
Pytanie warte obserwowania brzmi: czy Łeba skonsoliduje się w prawdziwy, wieloprojektowy hub O&M, czy pozostanie bazą jednej farmy z połączeniem śmigłowcowym. Harmonogram aukcji wskazuje raczej na pierwszy scenariusz. Decyzje, które to rozstrzygną – gdzie druga i trzecia farma ulokują bazy serwisowe, czy załogi i jednostki będą współdzielone, czy zaplecze szkoleniowe powstanie lokalnie – zapadają teraz, kiedy flota budowlana jest jeszcze na wodzie.








