Najwyższy Dowódca Sił Sojuszniczych NATO w Europie gen. Alexus Grynkewich oświadczył 12 października podczas Warsaw Security Forum, że Sojusz jest gotowy walczyć już dziś w nocy, jeśli zostanie zaatakowany, przedstawiając „strategię zwycięstwa”. Podkreślił, że nie uważa konfliktu za nieuchronny ani bliski.
Według Polskiej Agencji Prasowej Grynkewich opisał strategię nie jako plan wojskowy, lecz jako wspólną wizję wygrywania w odstraszaniu i obronie. Opiera się ona na koncepcji odstraszania i obrony obszaru euroatlantyckiego przyjętej przez wszystkie 32 państwa NATO oraz na doświadczeniach wojen w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.
Jak mówił, przewaga wywiadowcza sprawia, że Sojusz nie zostanie zaskoczony i dostrzeże zbliżający się atak, co da czas na szybkie rozmieszczenie wojsk i uniemożliwi przeciwnikowi zajęcie terytorium metodą faktów dokonanych. W pierwszej fazie sojusznicze wojska lądowe mają zdominować natarcie w punkcie styku i związać formacje przeciwnika. Lotnictwo i marynarka wojenna, współdziałając z siłami kosmicznymi i cybernetycznymi, mają szybko uzyskać przewagę w powietrzu i na morzu. Następnie zaawansowane sensory, systemy autonomiczne i siły wielodomenowe mają odebrać atakującemu impet.
Jeśli przeciwnik będzie kontynuował natarcie lub wprowadzi odwody, Sojusz ma rozbić nie tylko siły atakujące, ale też wszystko, co je wspiera, zaopatruje i nimi dowodzi. „Nie popadamy w samozadowolenie” – zapewnił Grynkewich, dodając, że NATO będzie przygotowywać się i ćwiczyć każdego dnia. Dla regionu Morza Bałtyckiego, graniczącego z Rosją i zależnego od kabli podmorskich i morskich aktywów energetycznych, taka postawa odstraszania ma bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa infrastruktury.







