Najtrudniejszym elementem bałtyckiej morskiej farmy wiatrowej coraz rzadziej są same turbiny. Są nim kabel, platforma i stacja, które odprowadzają energię na ląd, oraz lata pracy potrzebne na ich zbudowanie. Trzy projekty w Niemczech i w Polsce, na różnych etapach, pokazują, jak wygląda ta kolejność w praktyce i co oznacza dla farm, które dopiero powstaną.

Niemcy: platformę buduje operator

Na niemieckim Bałtyku 50Hertz realizuje serię przyłączeń na północny wschód od Rugii. Projekt Ostwind 3 opiera się na platformie Jasmund, zainstalowanej około 40 kilometrów od wyspy. Ma ona zbierać 300 megawatów z farmy Windanker, budowanej i eksploatowanej przez Iberdrolę, podnosić napięcie do 220 kilowoltów i przesyłać energię około 100-kilometrowym kablem przez Zatokę Greifswaldzką do nowej stacji Stilow w powiecie Vorpommern-Greifswald. Termin ukończenia w rozumieniu § 17 niemieckiej ustawy o gospodarce energetycznej wyznaczono na 30 września 2026 roku.

Jasmund wyróżnia to, kto ją zbudował. To pierwsza platforma na Bałtyku, za której budowę i eksploatację 50Hertz odpowiada w pełni jako operator systemu przesyłowego. Przy wcześniejszych projektach prace prowadzili deweloperzy farm, aż zmiana prawa zrównała Bałtyk z zasadami obowiązującymi już na niemieckim Morzu Północnym. Konstrukcję wsporczą wykonano w stoczni we Vlissingen, część górną w pobliżu Rotterdamu, a platformę zamontowano z 200-metrowej jednostki roboczej o godzinie 4 rano 17 grudnia.

Za nią plasuje się OST-6-1, przyłączenie o mocy 927 megawatów dla farmy Gennaker na północ od półwyspu Fischland-Darß-Zingst. Dwie platformy są już w budowie, a w pobliżu Gnewitz powstaje nowa stacja. Prezes 50Hertz Stefan Kapferer zapowiedział, że Ostwind 3 zostanie ukończony w terminie i w budżecie, a prace na Bałtyku prowadzone są wspólnie z duńskim Energinetem i, w przyszłości, z innymi partnerami z regionu.

Polska: sieć zaczęto budować w 2019 roku

Polska podeszła do harmonogramu odwrotnie. Polskie Sieci Elektroenergetyczne rozpoczęły prace na Pomorzu w 2019 roku, budując dwie stacje i ponad 250 kilometrów linii najwyższych napięć, a przy tym modernizując istniejącą infrastrukturę. Nowa stacja Choczewo, rozbudowana stacja Żarnowiec i linia 400 kV między nimi przeszły próby napięciowe, zanim pierwsze farmy bałtyckie ich potrzebowały. Wiceprezes PSE Włodzimierz Mucha potwierdził, że ciąg jest gotowy do przesyłu energii w głąb kraju. To wyprzedzenie rzędu sześciu, siedmiu lat przed pierwszą energią.

Kolejna generacja polskich projektów przygotowuje już własne trasy wyprowadzenia mocy. PGE Baltica podpisała umowę z konsorcjum pod przewodnictwem PROJMORS ASE Group, z udziałem ABL Group Polska i Energoprojektu-Katowice, na projekt przyłączenia lądowego dla Baltica 9+. Energia trafi na ląd do stacji Krzemienica w powiecie słupskim. Zakres obejmuje koncepcję techniczną i badania gruntu, a także projekty budowlane i pozwolenia na budowę. Baltica 9+ łączy Baltikę 9 z nabytym obszarem FEW Baltic II. Daje to około 1,3 GW w odległości około 48 kilometrów od brzegu na Ławicy Słupskiej, a ukończenie planowane jest do 2032 roku.

Dlaczego kolejność ma znaczenie

Metaanaliza europejskich sieci przygotowana przez Aurora Energy Research tłumaczy, dlaczego taka kolejność staje się normą, a nie wyjątkiem. Zarządzanie ograniczeniami sieciowymi kosztowało w Europie w 2024 roku 8,9 mld euro, a około 72 TWh głównie odnawialnej energii zostało ograniczone z powodu wąskich gardeł. Inwestycje w sieci wzrosły w ciągu pięciu lat o 47 proc., do około 70 mld euro rocznie, jednak według Aurory to o 15–44 proc. za mało w stosunku do potrzeb ścieżek neutralności klimatycznej. Jej ocena brzmi: wiele europejskich procesów kolejek przyłączeniowych nie spełnia już swojej roli.

Przypadki bałtyckie leżą na drugim końcu tego problemu. Ani Ostwind 3, ani polskie stacje nie są historią o kolejce, bo przyłączenie zaplanowano jako część programu morskiego. Pokazują natomiast cenę takiej dyscypliny: wieloletni czas realizacji, wyspecjalizowane stocznie i trasę kabla, którą trzeba ustalić na długo przed zamówieniem turbin.

Na co patrzeć

Model sprawdzą trzy rzeczy. Czy Ostwind 3 i Windanker przejdą od kamieni milowych do stabilnego wyprowadzania mocy. Czy OST-6-1 zmieści się w harmonogramie wraz z Gennakerem. I czy polskie projekty wyprowadzenia mocy dla Baltica 9+ uzyskają pozwolenia na tyle wcześnie, by cel na 2032 rok pozostał realny. Dla deweloperów startujących w kolejnych aukcjach na Bałtyku pytanie nie brzmi już, czy jest lokalizacja na morzu, lecz czy jest do niej termin przyłączenia.