Dezinformacja o energetyce wiatrowej w Polsce dziala dzis na skale przemyslowa i wywoluje skutki fizyczne, a nie tylko internetowe — mowili prelegenci podczas warszawskiej konferencji prasowej, przedstawiajac dane o skali falszywych tresci i ich wplywie na firmy.
Instytut Monitorowania Mediow naliczyl blisko 70 tys. publikacji dezinformacyjnych o energetyce w polskich mediach w latach 2022-2025 — pelnych materialow medialnych, nie tylko wpisow w mediach spolecznosciowych — ktore wygenerowaly ponad 1,2 mld kontaktow z odbiorcami. Przecietny doroslny mieszkaniec Polski mogl zetknac sie z takimi tresciami srednio okolo 37 razy, a mniej wiecej co piaty komunikat o energetyce krazacy w sieci jest prawdopodobnie nieprawdziwy.
Prelegenci pokazali tez, jak tanio mozna wytworzyc sztuczne oburzenie. Wedlug przytoczonych danych NATO StratCom za 168 euro mozna kupic okolo 1200 komentarzy, ponad 6000 polubien i blisko 16 000 wyswietlen. W pazdzierniku ubieglego roku Europol i lotewska jednostka antyterrorystyczna rozbily operacje zasilajaca 49 mln falszywych kont z jednego mieszkania, na numerach z ponad 80 krajow; najstarsza taka ‘fabryka trolli’ pod Petersburgiem dziala od lat.
Badanie zrealizowane z Polskim Stowarzyszeniem Energetyki Wiatrowej (PSEW), przedstawione przez ekspertke ds. dezinformacji Katarzyne Bakowicz, pokazalo skale problemu w biznesie. 70 proc. ankietowanych polskich firm z obszaru energetyki wiatrowej przyznalo sie do atakow dezinformacyjnych — od fake newsow, przez falszywe wpisy i recenzje, po phishing i cyberataki — a 70 proc. stwierdzilo, ze mialo to realny wplyw na harmonogram lub koszty projektow. Co czwarta firma zglosila akty fizycznej przemocy zwiazane z falszywymi tresciami: niszczenie mienia, ataki na pracownikow i uniemozliwienie inwestycji.
58 proc. firm uznalo dezinformacje za jedna z kluczowych barier rozwoju sektora, a kolejne 38 proc. okreslilo ja jako istotna. Bakowicz zwrocila uwage, ze wsrod autorow dezinformacji firmy wymienialy takze konkurentow, i ostrzegla, ze dezinformacja ‘niemedialna’ — przekazywana z ust do ust — czesto wlasnie mobilizuje lokalny sprzeciw wobec inwestycji. Koszt, jak podsumowano, to utracone miejsca pracy, niezaplacone podatki dla gmin i wyzsze rachunki za energie.








