Unia Europejska przypomina pacjenta z nadwagą, u którego zdiagnozowano poważną chorobę i któremu zalecono aktywność fizyczną, ale który nie jest w stanie zastosować się do zaleceń: bieganie obciąża niemłode już serce i stawy, w okolicy nie ma ścieżek rowerowych, a idealne pływanie oznacza basen oddalony o 50 km, do którego pacjenta nie stać dojechać. Po czterech latach pacjent znów zasłabł. Tym pacjentem, w ujęciu energetycznym, jest UE — przekonywał Ryszard Pawlik, szef biura PKEE w Brukseli, relacjonując swoją wypowiedź z panelu „Energy Impact: jak geopolityka kształtuje dziś transformację energetyczną?” na PSEW 2026 w Świnoujściu, gdzie wystąpił wraz z Pawłem Wróblem w imieniu PKEE Brussels.
Co najmniej od wybuchu pełnoskalowej rosyjskiej wojny w Ukrainie — mówił Pawlik — Unia jest świadoma dwóch kosztów: zależności od importu paliw, zwłaszcza ropy i gazu, oraz cen energii znacznie wyższych niż u globalnej konkurencji z USA i Chinami na czele. Nie jest tak, że nic nie zrobiono — zaznaczył, wskazując strategię REPowerEU i zapisany w prawie zakaz kupowania gazu z Rosji. Minione cztery lata i nowy kryzys, który określił jako wywołany amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran, pokazały jednak, jak złożone jest to wyzwanie, z nakładającymi się ograniczeniami geopolitycznymi, infrastrukturalnymi, ekonomicznymi, politycznymi i społecznymi.
Znany „trójkąt transformacji energetycznej” — bezpieczeństwo, konkurencyjność, klimat — ustąpił, w jego ocenie, miejsca pięciokątowi. Równie istotne stały się dwa kolejne wierzchołki: przystępne ceny energii dla wszystkich konsumentów, temat coraz nośniejszy politycznie w rosnącej liczbie państw członkowskich, oraz odporność gospodarczo-technologiczna. Cele te nie są ze sobą sprzeczne — mówił — ale na pewno nie są też w pełni komplementarne.
Pytany, jak skutecznie „leczyć” pacjenta, Pawlik podkreślił dwie kwestie. Pierwsza to elektryfikacja prowadzona w mądry i efektywny kosztowo sposób, w której przyrostowi czystych źródeł towarzyszy proporcjonalny rozwój magazynów i sieci — zwłaszcza dystrybucyjnych — przy odpowiedniej elastyczności systemu i wykorzystaniu potencjału sector couplingu w przemyśle, transporcie i ciepłownictwie. Druga to neutralność technologiczna i dywersyfikacja źródeł, technologii oraz dostawców. Stare przysłowie ostrzega, by nie trzymać wszystkich jajek w jednym koszyku — dodał — a zdrowa, zrównoważona dieta oznacza, że w tym koszyku nie powinny leżeć same jajka.
Dla regionu Morza Bałtyckiego ta diagnoza brzmi swojsko. Świnoujście leży w centrum polskiej rozbudowy morskiej energetyki wiatrowej i terminalu LNG, a ograniczenia, o których mówił Pawlik — wąskie gardła sieci, presja cenowa i poszukiwanie bezpieczeństwa dostaw — to dokładnie te, które kształtują decyzje inwestycyjne wokół południowego Bałtyku. Pawlik podziękował współpanelistom oraz Januszowi Gajowieckiemu z PSEW za zaproszenie i zasygnalizował, że liczy na powrót za rok.








