W zmiennym otoczeniu rynkowym, kształtowanym przez wahania cen gazu i energii, zadbanie o bezpieczeństwo energetyczne stało się dla polskich firm koniecznością — wskazał Michał Popiołek, dyrektor zarządzający ds. bankowości globalnej i inwestycyjnej w mBanku, na 16. Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie. Firmy, które nie uwzględniają bezpieczeństwa energetycznego w strategiach, zwykle wpadają później w kłopoty — pojawiają się przestoje, bo po prostu nie stać ich na działalność.
Rekomendacja Popiołka była jednoznaczna: najlepiej, by firmy inwestowały we własne źródła odnawialne. Dobrze zrealizowane OZE na miejscu pozwalają przedsiębiorstwu ominąć koszty przesyłu, co czyni je najbardziej efektywnym dostępnym rozwiązaniem, dającym zarazem bezpieczeństwo energetyczne.
Wypowiedź, wygłoszona na jednym z ważniejszych forów gospodarczych UE, odzwierciedla szerszą zmianę w tym, jak sektor przedsiębiorstw postrzega transformację energetyczną — mniej jako kwestię zgodności czy zrównoważonego rozwoju, a bardziej jako pytanie o odporność operacyjną i kontrolę kosztów. Dla bałtyckiego przemysłu mierzącego się z tą samą zmiennością cen i ryzykiem dostaw logika jest ta sama: własna generacja coraz częściej traktowana jest jako zabezpieczenie, a nie luksus.








