Skumulowana moc energetyki wiatrowej i słonecznej w Finlandii przekroczyła na początku tego roku 10 gigawatów — to trójkrotność mocy fińskiej hydroenergetyki — wieńcząc dekadę rozwoju, który zaczął się od zaledwie 199 MW mocy wiatrowej w 2012 roku. Ten kamień milowy to nie koniec, lecz punkt zwrotny: fińska historia energetyczna przechodzi obecnie od prostego dodawania turbin lądowych do budowy mocy morskich, eksportu czystej energii dla przemysłu oraz sprawdzania, jak daleko nordycka sieć może się oprzeć jednocześnie na OZE i energetyce jądrowej nowej generacji.

Pod koniec 2025 roku sama energetyka wiatrowa dostarczała 28% fińskiej energii elektrycznej, wobec 0,5% w 2012 roku, podczas gdy wielkoskalowa fotowoltaika — licząca sobie zaledwie dwa lata jako sektor przemysłowy — dodała w 2025 roku rekordowe 227 MW. Ten wzrost mocy lądowych i słonecznych uzupełnia obecnie znacznie większy potencjał morski: według państwowej spółki leśno-gruntowej Metsähallitus, która współrealizuje kilka największych projektów z Vattenfall, w fińskich wodach terytorialnych rozwijanych jest ponad 12 GW mocy morskiej energetyki wiatrowej.

Skalę tych ambicji widać na przykładzie poszczególnych projektów. Analiza wpływu gospodarczego morskiej farmy wiatrowej Korsnäs, przygotowana dla Vattenfall i Metsähallitus, szacuje, że projekt może wygenerować w Finlandii około 40 tys. osobolat zatrudnienia i do 20 mld euro wpływu gospodarczego w całym cyklu życia, z czego 3–4 mld euro trafi do skarbu państwa w podatkach, a 312 mln euro w samym podatku od nieruchomości do gminy Korsnäs. Dalej na północ, projekt Ebba od dwóch sezonów śledzi za pomocą nadajników GPS mewy bałtyckie — globalnie zagrożony gatunek żer ujący daleko na morzu — by tak zaplanować rozmieszczenie turbin, aby omijały najbardziej uczęszczane korytarze lotu ptaków; Metsähallitus zapewnia, że dane trafią bezpośrednio do oceny oddziaływania na środowisko.

Metsähallitus nie tylko rozwija projekty, ale też je sprzedaje. Spółka zgodziła się przekazać prawa do trzech lądowych projektów wiatrowych w Simo, Kajaani i Pyhäntä — o łącznej mocy do 800 MW — deweloperowi Nordic Generation, wspieranemu przez fundusze infrastrukturalne Octopus Energy Generation. Przedstawiciele obu stron transakcji określają ją jako dowód zainteresowania międzynarodowego kapitału fińską energetyką wiatrową, co pozwala państwowemu deweloperowi uwolnić kapitał na nowe projekty zamiast samodzielnie budować każdą lokalizację.

Rosnąca nadwyżka mocy zaczyna znajdować odbiorców poza siecią elektroenergetyczną. Projekt Cloudberry spółki Vetyalfa zdobył w tym roku 224 mln euro z unijnego Funduszu Innowacyjnego — największe pojedyncze dofinansowanie, jakie Finlandia kiedykolwiek uzyskała z tego funduszu — na budowę 500 MW mocy elektrolizerów, które mają wyprodukować niemal 509 tys. ton wodoru w ciągu dekady. Równocześnie w Kuopio władze otworzyły procedurę oceny oddziaływania na środowisko dla małego reaktora modułowego (SMR), który miałby zasilać ciepłownictwo miejskie — przypomnienie, że fińska transformacja energetyczna to nie tylko wiatr i słońce. Negocjacje dotacji dla projektów wodorowych mają zakończyć się na początku 2027 roku, a decyzje inwestycyjne trzeba podjąć w ciągu dwóch i pół roku — ten harmonogram pokaże, czy fińskie ambicje elektrolizerowe nadążą za tempem, w jakim rozwinęły się już moce wiatrowe i słoneczne.