Niemiecki deweloper wiatrowy Alterric ostrzegł, że nowelizacja EEG na rok 2027 oraz towarzyszący jej pakiet przyłączeniowy do sieci — oba przyjęte przez rząd federalny — grożą poważnym zahamowaniem rozwoju odnawialnych źródeł energii. W stanowisku firma wskazała, że regulacje podniosą koszty wytwarzania energii i osłabią konkurencyjność niemieckiego przemysłu.
„Oba projekty w obecnym kształcie podnoszą koszty wytwarzania i trwale osłabiają konkurencyjność naszego przemysłu” – powiedział prezes Alterric dr Frank May. Skrytykował też sam proces, nazywając trzydniowy termin na uwagi do dwóch ustaw o tak dużym znaczeniu „po prostu nie do przyjęcia”, i ostrzegł, że brak pewności dla już zrealizowanych inwestycji nie może zostać utrzymany. Wezwał Bundestag do wprowadzenia istotnych poprawek na etapie prac parlamentarnych.
W odniesieniu do pakietu przyłączeniowego Alterric przyznał, że rząd złagodził wcześniejsze projekty, skracając okres wyznaczania tzw. obszarów o ograniczonej przepustowości z dziesięciu do sześciu lat i korygując progi rekompensat. Mimo to firma uznała zmiany za niewystarczające i ostrzegła, że klasyfikowanie całych regionów jako ograniczonych przepustowościowo może zdławić rozwój; zaapelowała o obowiązkową wcześniejszą weryfikację takich wyznaczeń przez Federalną Agencję Sieci. Alterric z zadowoleniem przyjął łatwiejsze zasady dla projektów co-location, ale zastrzegł, że operatorzy sieci muszą zdigitalizować swoje procesy, by korzyść była realna.
Co do samego EEG, Alterric pochwalił zwiększenie wolumenów aukcji dla lądowego wiatru o 12 GW, ale ocenił, że reforma wciąż nie spełnia oczekiwań i tworzy nowe bariery, wskazując na konstrukcję dwustronnych kontraktów różnicowych (CfD) jako straconą szansę. Dla regionu Morza Bałtyckiego, gdzie Niemcy są kluczowym rynkiem, debata przypomina, że to konstrukcja przepisów — a nie same ambicje — zdecyduje, jak szybko moce lądowe faktycznie trafią do sieci.








