Z Mike’m Crawley’em, prezesem Northland Power rozmawialiśmy przy okazji październikowej wizyty w Polsce, w trakcie której ogłoszono wybór turbin Vestas do projektu Baltic Power oraz budowę terminala instalacyjnego w Świnoujściu. Kanadyjska firma, którą kieruje jest jednym z najbardziej doświadczonych deweloperów morskich farm wiatrowych na świecie. Wspólnie z PKN Orlen realizuje projekt farmy wiatrowej Baltic Power. W czasie długiego wywiadu rozmawialiśmy m.in. o tym w jakim miejscu jest branża offshore, jakie są czynniki wzrostu rynku, gdzie są główne „wąskie gardła”, a także jak sprostać rosnącym oczekiwaniom ze strony Unii Europejskiej i państw członkowskich na coraz większą ilość mocy z morskich farm wiatrowych. 

Paweł Wróbel, BalticWind.EU: Jaki jest cel Pańskiej wizyty w Polsce?

Mike Crawley, Prezes Northland Power: Byliśmy w Szczecinie, w Polsce, aby formalnie ogłosić wybór Vestas jako dostawcę turbin do projektu Baltic Power. Vestas dostarczy 76 turbin, każda o mocy do 15 MW, a Baltic Power będzie jedną z pierwszych farm wiatrowych na świecie, na której zostaną one zainstalowane.  W ramach tego ogłoszenia dostawcy, Northland ogłosił również inwestycję w zakład produkcyjny, który Vestas utworzy w Polsce. To coś więcej niż tylko umowa na dostawę, to inwestycja w infrastrukturę, która będzie wspierać nie tylko projekt Baltic Power, ale także rozwijający się sektor morskiej energetyki wiatrowej w Polsce dla przyszłych pokoleń. Nasz partner w projekcie, Orlen, ogłosił kilka ekscytujących inwestycji z własnej inicjatywy, informując o budowie terminalu instalacyjnego w Świnoujściu, wystarczająco dużego, aby obsłużyć dostawy dla Baltic Power. Port będzie motorem gospodarczym dla Polski poprzez tworzenie długoterminowych miejsc pracy i sygnalizuje nasze stałe zaangażowanie w rozwój polskiego sektora morskiej energetyki wiatrowej. To były dwa główne cele tego wydarzenia (w Szczecinie 13 października). Bycie w Polsce od czasu COVID jest dla mnie również dobrą okazją do spotkania z różnymi interesariuszami i kontaktami, w tym z Ambasadą Kanady.

Paweł Wróbel – Dyrektor Zarządzający, BalticWind.EU; Mike Crawley – Prezes, Northland Power

Jak często przyjeżdża Pan do Polski? 

To mój pierwszy powrót do Polski od czasu COVID. W Europie Northland ma kilka zespołów i biur, w tym naszą europejską siedzibę główną i nasze Centrum Doskonałości Morskiej Energetyki Wiatrowej (Offshore Wind Center of Excellence) w Hamburgu, w Niemczech, zespół w Amsterdamie i oczywiście nasz zespół projektowy tutaj w Polsce dla Baltic Power. Byłem tu często przed COVID, badając różne partnerstwa i pracując z naszym szefem rozwoju i innymi osobami nad partnerstwem, które zawarliśmy z PKN Orlen w sprawie projektu Baltic Power. Jest to duży priorytet dla Northland Power.

To duży projekt, a ponadto morska energetyka wiatrowa na Morzu Bałtyckim jest rynkiem, na którym widzimy duży wzrost dla firmy w nadchodzących latach. Jestem dumny, że Baltic Power będzie pierwszym projektem morskiej energetyki wiatrowej w Polsce!

Jak ogólnie ocenia Pan moment, w którym znajduje się obecnie branża offshore – czas po pandemii COVID, trwającej wojny na Ukrainie, kryzysu energetycznego w Europie, wysokich stóp inflacji itp.

Morską energetykę wiatrową czeka ogromny wzrost. Większość prognoz pokazuje, że będzie to najszybciej rozwijająca się technologia energetyki odnawialnej w ciągu następnej dekady dla każdego rynku, który nie ma dużo dostępnego terenu dla znacznej ilości lądowych źródeł odnawialnych. Linie brzegowe zaczną zwracać się w kierunku morskiej energii wiatrowej, aby dostarczać energię nie tylko pod względem dekarbonizacji sieci, ale także pod względem bezpieczeństwa energetycznego, po prostu mając krajowe dostawy energii. Myślę, że będzie to motorem wzrostu morskiej energii wiatrowej. Łańcuch dostaw musi nadrobić zaległości. Innymi słowy, istnieje wiele celów dla morskiej energii wiatrowej stawianych przez państwa, cele te są bardzo ambitne, a w ostatnim roku stały się jeszcze większe w związku z tym, co dzieje się na Ukrainie w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Łańcuch dostaw musi nadrobić zaległości, zarówno jeśli chodzi o turbiny, utrzymanie i serwis (O&M), jak i resztę dostaw, aby upewnić się, że jest w stanie sprostać zapotrzebowaniu na projekty związane z morską energią wiatrową. 

W regionie Morza Bałtyckiego pojawiają się coraz większe oczekiwania ze strony decydentów.  Właśnie podpisano Deklarację z Marienborg, której celem jest zwiększenie celów w zakresie offshore na Bałtyku. Mamy również strategię Komisji Europejskiej, która zawiera ambitne podejście. Jak osiągnąć te cele? Co jest naprawdę możliwe do zrobienia? 

Od czasu rozpoczęcia wojny na Ukrainie, prawie wszystkie kraje europejskie zwiększyły swoje cele w zakresie morskiej energetyki wiatrowej, co jest świetne dla branży i klimatu, ale czy jest to wykonalne? To ważne pytanie, które się zadaje. Aby wesprzeć te ambicje, branża potrzebuje jasnych działań ze strony rządów w celu kontynuacji tych zobowiązań: wiarygodne cele pośrednie, długoterminowe i stabilne ramy regulacyjne oraz zapewnienie infrastruktury to wszystko właściwe rzeczy. Ostatecznie rządy muszą współpracować, a nie konkurować. Dlatego też umowy takie jak ta z Marienborg czy współpraca energetyczna na Morzu Północnym są ważne dla zapewnienia tej współpracy. Zwłaszcza w obecnych czasach.

Łańcuch dostaw jest tu również czynnikiem krytycznym. Potrzebujemy zdrowego łańcucha dostaw. Potrzebujemy łańcucha dostaw, który będzie się rozwijał i będzie stabilny. Oznacza to, że niezależnie od tego, w jaki sposób państwa stworzą swoje programy zamówień, muszą to zrobić w sposób umożliwiający wszystkim elementom łańcucha dostaw czerpanie korzyści. Oznacza to, że kontrakty muszą pozwalać każdemu na osiągnięcie rozsądnego, ale nie ogromnego zysku, tak aby łańcuch dostaw mógł być stabilny. Jeśli stworzysz napięty łańcuch dostaw lub środowisko, w którym dostawcy nie mogą w żaden sposób skorzystać, w końcu zobaczysz, że główni dostawcy stają się niewypłacalni. W tym kierunku zmierzał sektor przed tym, co wydarzyło się w ciągu ostatniego roku w związku z odbudową COVID i bezpieczeństwem energetycznym.

To, co wydarzyło się w ostatnim roku, sprawiło, że wszyscy zrobili krok wstecz, w tym dostawcy turbin, i powiedzieli – to nie działa na naszą korzyść. Myślę, że gdyby nie to, że nastąpiła gwałtowna eskalacja cen stali itd., myślę, że ścieżka, którą obrała branża z hiperkonkurencyjnymi ofertami na kontrakty na odbiór energii, wycofanie się rządów z zapewniania jakiegokolwiek wsparcia dla kontraktów przychodowych i pozostawienie ich wyłącznie korporacyjnym umowom na odbiór energii, stworzyło napięte środowisko dla wszystkich zaangażowanych. Sądzę, że w łańcuchu dostaw można było zaobserwować kilka przypadków niewypłacalności, a niektóre projekty upadły. Biorąc to pod uwagę, wydaje się konieczne, aby te projekty ruszyły do przodu i aby więcej takich projektów ruszyło do przodu ze względu na bezpieczeństwo energetyczne. Moim zdaniem państwa muszą stworzyć system zamówień publicznych, zarówno dla lokalizacji farm, jak i dla umów dotyczących finansowania, które pozwolą na osiągnięcie rozsądnych zysków.

Mike Crawley – Prezes, Northland Power; Paweł Wróbel – Dyrektor Zarządzający, BalticWind.EU

Co Pan myśli, gdy widzi cele offshore planowane przez rządy i UE? 

Dwa ograniczenia to ludzie i łańcuch dostaw. Wspomniałem wcześniej o łańcuchu dostaw, porozmawiajmy o ludziach. 

Mamy obowiązek nawiązać współpracę z uniwersytetami i dowiedzieć się, jak możemy przyciągnąć więcej osób do morskiej energetyki wiatrowej. W niektórych przypadkach oznacza to, że sami będziemy pielęgnować uzdolnione osoby, zatrudniając je bezpośrednio po ukończeniu szkoły. Musimy to zrobić, ale chcemy również współpracować z rządami, aby dowiedzieć się, jak możemy to zrobić lepiej razem.

Polska ma ogromne możliwości, jeśli chodzi o pracowników. Ma dobrze wykształconą populację i wielu młodych ludzi w programach uniwersyteckich i inżynieryjnych, którzy mogą być skierowani do morskiej energetyki wiatrowej. Są to ludzie, którzy mogliby otrzymać szansę w morskiej energetyce wiatrowej poprzez projekty realizowane w Polsce i krajach Morza Bałtyckiego w nadchodzących latach, ale mogliby również wspierać projekty w pozostałej części Europy. Chcielibyśmy mieć nie tylko biuro projektowe w Warszawie, ale również biuro Northland Power, gdzie moglibyśmy rekrutować osoby uzdolnione i zatrudniać je w projektach na całym świecie.

Jakie są Pana krótko- i średnioterminowe prognozy dla rynków energii odnawialnej, w szczególności dla rynków morskiej energii wiatrowej? 

Patrząc z perspektywy globalnej, zapotrzebowanie na energię odnawialną rośnie i będzie rosło w miarę jak regiony na całym świecie będą dążyły do osiągnięcia celów dekarbonizacji. Morska energia wiatrowa jest najszybciej rozwijającą się technologią energetyki odnawialnej. 

W Europie rządy wyznaczają ambitne cele, aby pomóc w zaspokojeniu pilnej potrzeby bezpieczeństwa i niezależności energetycznej. Szczególnie biorąc pod uwagę globalne problemy w Europie Wschodniej. Jesteśmy aktywni w Niemczech z dwoma działającymi morskimi farmami wiatrowymi i kolejnym projektem o mocy 1,6 GW na Morzu Północnym, “Nordsee Cluster” we współpracy z RWE. Dodatkowo, w zeszłym roku weszliśmy na rynek szkocki i mamy dwie lokalizacje, jedną na stałych fundamentach (fixed-bottom) i jedną pływającą (floating), które chcemy rozwijać w ciągu najbliższych 6-8 lat. Oczywiście szukamy również innych możliwości biznesowych, ale naprawdę wierzę w potencjał Morza Bałtyckiego.

To niesamowite – to w dużej mierze nowy rynek dla morskiej energetyki wiatrowej. Istnieje wiele bardzo dobrego wsparcia państwa dla morskiej energetyki wiatrowej w Polsce, czy pojawiającego się wsparcia państw w krajach bałtyckich. Jest to nowy rynek, ale wykorzystuje on niektóre z istniejących zasobów pracowników w Europie Zachodniej, którzy uczestniczyli w budowie niektórych z pierwszych projektów morskich elektrowni wiatrowych na świecie, a także w pewnym stopniu wykorzystuje łańcuch dostaw. Vestas jest świetnym przykładem, mimo że jest to firma duńska, ale która będzie zakładać fabryki w Polsce. Jest to więc doskonałe połączenie zupełnie nowego rynku, ale także wykorzystanie istniejącego łańcucha dostaw i puli uzdolnionych osób.

Northland jest coraz bardziej obecny w Azji.  W północno-wschodniej Azji istnieje duży nacisk na bezpieczeństwo energetyczne, ale istnieją ograniczenia dla lądowych projektów odnawialnych – nie ma tam wystarczająco dużo miejsca. W Azji funkcjonują sieci elektroenergetyczne o dużym śledzie węglowym. Jest tam dużo energii wytwarzanej z węgla i ropy naftowej, więc w tym regionie istnieje ogromny potencjał, aby pomóc w rozwoju sektora i bezpośrednio wpłynąć na realizację celów dekarbonizacji.

Mike Crawley – Prezes, Northland Power; Paweł Wróbel – Dyrektor Zarządzający, BalticWind.EU

Jaką wartość dodaną wnosi Northland Power do projektów w Europie? 

To, co Northland wnosi, to pula pracowników utalentowanych w zakresie morskiej energetyki wiatrowej, którą budowaliśmy przez ostatnią dekadę. W 2014 roku staliśmy się pierwszym kanadyjskim producentem energii, który wszedł na europejski rynek morskiej energetyki wiatrowej z naszą morską farmą wiatrową Gemini w Holandii o wartości 2,8 mld euro. Od tego czasu zbudowaliśmy dwie inne morskie farmy wiatrowe, które obecnie działają w Niemczech – Deutsche Bucht i Nordsee One – co równa się 1200 MW w eksploatacji.  W każdym z tych projektów opieraliśmy się na naszych ludziach i ich doświadczeniu, tworząc wydajne i doświadczone zespoły. Inwestycje w nasze europejskie doświadczenie są dodatkowo wspierane przez nasze Centrum Doskonałości Offshore Wind z siedzibą w Hamburgu. To jest nasza podstawa, ale rekrutujemy lokalnie ludzi, jak również w Polsce, aby pracować specjalnie nad projektem tutaj. 

Wiedza, doświadczenie i umiejętności to jedna rzecz, którą wnosimy, drugą jest doświadczenie w finansowaniu tych projektów. Mamy relacje ze wszystkimi głównymi bankami komercyjnymi i wszystkimi agencjami udzielającymi kredytów eksportowych, które finansowały morskie elektrownie wiatrowe w ciągu ostatniej dekady. Tak więc, kiedy rozpoczynamy proces finansowania któregokolwiek z naszych projektów, mamy już z nimi wszystkimi relacje, z których korzystamy, a oni ufają naszej zdolności do realizacji projektów, ponieważ już to z nimi robiliśmy. Northland ma również dostęp do rynków kapitałowych. Mamy bardzo pomocną bazę inwestorów, która pomaga nam finansować naszą część projektów.

Wreszcie, Northland bada możliwość rozwoju w Kanadzie poważnych projektów związanych z ekologicznym wodorem, który mógłby być eksportowany do Europy w celu zastąpienia rosyjskiego gazu. Niemcy podpisały już latem ubiegłego roku umowę z Kanadą w sprawie ekspertyzy wodorowej, a Northland jest członkiem niemieckiej inicjatywy H2Global.  W Kanadzie są dwa projekty, którym się przyglądamy – jeden w Nowej Fundlandii, drugi w Nowej Szkocji. W żadnej z tych lokalizacji nie ma dużego zapotrzebowania na energię elektryczną, ale jest wiele dostępnych terenów lądowych w Nowej Fundlandii i morskich w Nowej Szkocji, na których występuje ogromny potencjał wiatru. W Nowej Szkocji w ciągu najbliższej dekady może powstać 10-12 GW morskich mocy wiatrowych. Ponieważ nie było popytu, prowincje te nie rozwijały wielu projektów lądowych i morskich, ale teraz, jeśli produkujesz wodór i eksportujesz go do Europy, wszystkie te lokalizacje mają wiele sensu. Ma to również sens z perspektywy geopolitycznej: Kanada jest krajem G7 i sojuszu NATO.

Dlaczego partnerstwo jest tak ważne w projektach morskich elektrowni wiatrowych?

Partnerstwa są w centrum strategii i wartości Northland. Postrzegamy siebie jako partnera komplementarnego w stosunku do partnerów lokalnych. Jak wspomniano wcześniej, wnosimy nasze silne doświadczenie w rozwoju, projektowaniu i budowie morskich farm wiatrowych. W przypadku Baltic Power jesteśmy bardzo komplementarni wobec Orlenu, który wnosi doświadczenie w realizacji dużych projektów, zrozumienie, jak prowadzić biznes w Polsce, jak zarządzać relacjami z interesariuszami, jak zarządzać zaangażowaniem ze społecznościami lokalnymi, z organami regulacyjnymi i wszystkim, co jest potrzebne do udanego projektu. Pod tym względem działa dobrze. 

Na których rynkach w regionie Morza Bałtyckiego oprócz Polski skupiacie się najbardziej? 

Śledzimy to, co dzieje się we wszystkich krajach bałtyckich, ale szczególnie przyglądamy się rozwojowi rynku na Litwie. 

Jak ocenia Pan Baltic Power – gdzie projekt jest teraz?

Po pierwsze muszę powiedzieć, że nasze relacje z Orlenem były doskonałe od samego początku naszej współpracy przy Baltic Power, kiedy to wspólnie budowaliśmy pierwszą w Polsce morską farmę wiatrową! Partnerstwo było kluczowym czynnikiem naszego rozwoju na świecie, a z Orlenem łączy nas silna, wzajemnie korzystna relacja. Poza tym, projekt posuwa się naprzód pomimo obecnych globalnych warunków, w których występują wyzwania związane z ograniczeniami łańcucha dostaw, inflacją, zmianami kursów walut i trwającym kryzysem na Ukrainie. Biorąc pod uwagę te wszystkie zawirowania, udało nam się posunąć do przodu zgodnie z harmonogramem i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.

Jakie są kolejne kroki w ramach tego projektu?

Po miesiącach intensywnej pracy całego zespołu Baltic Power, we wrześniu z dumą ogłosiliśmy wybór naszego dostawcy dla projektu Baltic Power, a niedawno ogłosiliśmy nasze wspólne inwestycje z Orlenem w rozwój portu i hub produkcji turbin. Obecnie przechodzimy do finalizowania warunków tych kontraktów, ale udało nam się ustalić ogólne warunki handlowe i cenę. Pozostają jeszcze prace projektowe, które muszą zostać wykonane. Ważnym kamieniem milowym dla każdego projektu jest finansowanie. Zwykle trwa to od 6 do 8 miesięcy od początku do końca. Oczekujemy, że osiągniemy zamknięcie finansowe (FID) pod koniec drugiego lub trzeciego kwartału przyszłego roku. To kolejny duży kamień milowy, po którym nastąpi produkcja, a następnie budowa w latach 2024 i 2025, a następnie oddanie do eksploatacji do 2026 roku. 

W Polsce „local content” (udział lokalnych dostaw) jest czymś niezwykle ważnym, jest czynnikiem sukcesu rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Jak to się ma do Waszej strategii? 

Dla każdego rynku „local content” jest wymogiem. Rządy chcą mieć pewność, że istnieją długoterminowe korzyści dla kraju i społeczności. Na niektórych rynkach jest to bardziej wyraźne, na innych bardziej ukryte, ale jest to ważny czynnik na każdym rynku. Jest to istotna część polskiej umowy sektorowej w sprawie morskiej energii wiatrowej, a Northland Power jest jednym z jej sygnatariuszy.  

To co czyni Polskę nieco inną, to fakt, że polscy dostawcy są już zaangażowani w europejski sektor morskiej energetyki wiatrowej. Jeśli spojrzymy na niektóre projekty, które realizowaliśmy w Niemczech i Holandii, w całym łańcuchu dostaw znajdziemy kilku dostawców z Polski. 

Istnieje również dobra baza przemysłowa – w zakresie produkcji stali, kontraktacji morskiej. Powiedziałbym, że łatwiej jest stworzyć łańcuch dostaw z udziałem lokalnych dostawców, a z perspektywy długoterminowej, jeśli spojrzymy na rozwój morskiej energetyki wiatrowej w Europie, sensowne jest wspieranie rozwoju silnego polskiego łańcucha dostaw.

Mike Crawley – Prezes, Northland Power; Paweł Wróbel – Dyrektor Zarządzający, BalticWind.EU

Czy postrzega Pan „local content” jako sposób na wejście do globalnych łańcuchów dostaw dla innych projektów offshore? 

Postrzegam lokalne dostawy jako bardziej naturalne, biorąc pod uwagę, że są już firmy z doświadczeniem. Wszystkie państwa członkowskie UE wyznaczyły bardzo wysokie cele dla morskiej energetyki wiatrowej na najbliższe 10 lat: tylko dla Morza Północnego +150 GW do 2050 roku, a dla Morza Bałtyckiego +90 GW. Europa jest dużym rynkiem dla firm takich jak Northland, ale także dla wszystkich lokalnych dostawców. 

W naszym interesie jest zawsze zwiększanie liczby dostawców dla morskiej energetyki wiatrowej, ponieważ będzie to korzystne dla sektora w dłuższej perspektywie, a obecnie obserwujemy ograniczenia w realizacji projektów ze względu na ograniczenia w łańcuchu dostaw, więc im więcej tym lepiej.  W zakresie, w jakim możemy stworzyć więcej polskich dostawców, jest to prawdopodobnie dobre i zwiększa liczbę dostawców w ogóle. Jeśli chodzi o pracowników, możemy mieć nadzieję, że zachęci to młodych ludzi do rozpoczęcia kariery technicznej i inżynierskiej, a to zaczyna się od wczesnego wprowadzenia do sektora energii odnawialnej i miejsc pracy, które w nim istnieją.

Czy brak wystarczającej liczby dobrze wykształconych i przygotowanych osób do pracy w morskiej energetyce wiatrowej będzie jednym z głównych „wąskich gardeł”? 

Łańcuch dostaw i ludzie to dwa główne ograniczenia. Dwa namacalne ograniczenia tempa rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Wczesne wprowadzenie do sektora energii odnawialnej i do technologii morskiej energetyki wiatrowej może pomóc w zapewnieniu, iż staną się one obszarami zainteresowania i ścieżką kariery dla młodszych pokoleń Polaków. To powinien być priorytet dla wszystkich, którzy są zaangażowani w polski sektor morskiej energetyki wiatrowej. Zarówno zapewnienie wystarczającej liczby osób do budowy i finansowania obecnych projektów w Polsce, jak i budowanie puli pracowników na miejscu. Polskie uczelnie kształcą bardzo dobrych inżynierów, utalentowanych finansistów – zatrudnialiśmy ich w Niemczech przez ostatnią dekadę. Nie sądzę jednak, by ten problem był unikalny dla Polski, to kwestia globalna. Aby pomóc w walce z tym problemem i by wspierać rozwój młodych pokoleń, współpracujemy z różnymi organizacjami, takimi jak offshorewind4kids w Niemczech, oraz instytucjami edukacyjnymi, takimi jak uniwersytety i college w całej Kanadzie, które zaczynają myśleć o tym, jak dostosować programy do możliwości zatrudnienia w sektorze energii odnawialnej. 

Na koniec naszej rozmowy popatrzmy w przyszłość – jaka jest Pańska średnioterminowa perspektywa dla sektora morskiej energetyki wiatrowej? Zacznijmy od technologii – co może być prawdziwym przełomem?

Jednym z głównych motorów wzrostu będzie troska o bezpieczeństwo energetyczne, szczególnie dla krajów europejskich. W obliczu trwającego kryzysu na Ukrainie obserwujemy, jak kraje europejskie reformują i ewoluują swoje obecne polityki energetyczne! 

Kiedy 15 lat temu zaczynałem pracę w branży morskiej energetyki wiatrowej, chodziło o pomoc w dekarbonizacji sieci elektroenergetycznych, zastępowanie produkcji energii z węgla lub ropy naftowej i tak jest nadal. W ciągu ostatnich kilku lat przedsiębiorstwa chcą osiągnąć swoje cele zerowej emisyjności netto poprzez zakup znacznej ilości energii odnawialnej. Łatwiej jest uzyskać duży wolumen za jednym razem, w jednym kroku z morskiego projektu wiatrowego, biorąc pod uwagę jego skalę w porównaniu z lądowym. To tworzy obecnie duży popyt, większy na morską energetykę wiatrową. To kolejny rodzaj akceleratora w ostatnich kilku latach, który moim zdaniem będzie kontynuowany w przyszłości. Biorąc pod uwagę obecne ceny energii w Europie, zawarcie 20-letniej umowy na odbiór przez przedsiębiorstwo energii elektrycznej z morskiej energii wiatrowej oznacza wydatek rzędu 100 euro/MWh. Otworzy to nowe obszary, które są po prostu zbyt głębokie, jak Morze Śródziemne. Jednak technologia nie jest jeszcze dojrzała, a koszty muszą się zmniejszyć, aby możliwe było jej zrównoważone komercyjne wykorzystanie.

Ostatnią obiecującą technologią jest wykorzystanie morskiej energii wiatrowej do produkcji wodoru. Albo do użytku krajowego, albo do konwersji na ekologiczny amoniak, umieszczania go na statkach i wysyłania na rynki europejskie.  Ogromny obszar, na którym moglibyśmy zbudować około 10 lub 12 GW morskich elektrowni wiatrowych o bardzo dobrych prędkościach wiatru u wybrzeży Nowej Szkocji, we wschodniej Kanadzie, na wybrzeżu Atlantyku – i przekształcić te elektrony w cząsteczki i wysłać je najprawdopodobniej do Europy. To drugi element, który sprawi, że więcej morskiej energii wiatrowej pojawi się na rynkach, których obecnie jeszcze nie ma, ponieważ nie potrzebują one elektronów. 

Umowy PPA dla firm?

Tak, korporacyjne umowy PPA będą również ważnym czynnikiem napędzającym rozwój. Poza tym zaczniemy obserwować, jak nowe obszary otwierają się na offshore.  

Jakie inne kwestie będą napędzać rozwój morskiej energetyki wiatrowej? 

Na pewno zmiany klimatyczne i bezpieczeństwo energetyczne. Zmuszą rządy do zwiększenia celów i mam nadzieję, że skłonią je do myślenia o zrównoważonym procesie, projektowaniu rynku, wydawaniu pozwoleń. Ten ostatni temat jest kluczowy dla przyspieszenia rozwoju i wzrostu morskiej energetyki wiatrowej. Nadal są tu wymogi, ale zobaczmy, czy uda się skrócić ten czas. Wiem, że Unia Europejska nad tym pracuje, miejmy nadzieję, że wkrótce zobaczymy rezultaty, i to dobre rezultaty. 

Wycofywanie się rządów z oferowania kontraktów przychodowych dla morskiej energetyki wiatrowej to swego rodzaju stopniowy proces. Myślę, że będziemy świadkami jeszcze kilku takich działań, aby upewnić się, że mogą one umożliwić realizację projektów. Sądzę, że rząd ponownie wkroczy do akcji i przeprowadzi więcej przetargów na morską energetykę wiatrową, aby upewnić się, że zostanie ona zbudowana i osiągnie swoje ambitne cele. Myślę, że wszystkie te czynniki będą napędzać ten proces. 

Z punktu widzenia technologii, zobaczymy również większe turbiny o większej mocy. Spójrzmy na rozwój turbin: dla naszego pierwszego projektu w Holandii, projektu Gemini w latach 2014-2015, używaliśmy turbin o mocy 4 MW, dla Baltic Power uzgodniliśmy z Vestasem turbiny o mocy 15 MW, a jeśli spojrzeć na nasz kolejny niemiecki projekt, klaster Nordsee, to potencjalnie moglibyśmy patrzeć na turbiny o mocy 20 MW. Zobaczymy, jak zakończą się zamówienia. I wreszcie, magazynowanie za pomocą baterii lub wodoru będzie napędzać dalszy wzrost.