Oceny oddziaływania na środowisko były kiedyś ostatnim punktem do odhaczenia przed rozpoczęciem budowy farmy wiatrowej. Na Bałtyku i poza nim stały się jednym z najdłuższych i najbardziej wymagających pod względem danych etapów rozwoju projektu — a stosowane metody coraz mniej przypominają papierologię, a coraz bardziej stosowaną naukę o morzu.
Trzy nurty prac dobrze pokazują, jak zmieniła się ta dziedzina: projektowanie fundamentów, które aktywnie goszczą życie morskie, monitoring nietoperzy daleko od brzegu oraz śledzenie pojedynczych ptaków morskich, by ustalić, gdzie turbin stawiać nie należy.
Fundamenty zaprojektowane do zasiedlenia
Saitec Offshore Technologies zainstalował elementy projektowania sprzyjającego przyrodzie (nature-inclusive design, NID) oraz pilotaż akwakultury wielotroficznej na pływającym demonstratorze DemoSATH u wybrzeży Kraju Basków. Prace prowadzone są w ramach projektu AQUASATH, będącego częścią DemoSATH Lab — inicjatywy wykorzystującej działający demonstrator jako poligon badawczy w skali rzeczywistej dla interakcji środowiskowych i metod monitoringu.
Elementy NID dostosowano do podwodnych kolumn DemoSATH i wypełniono muszlami oraz omułkami, tworząc nowe powierzchnie i mikrosiedliska, które dają organizmom morskim miejsce do wzrostu, schronienia i żerowania. Równolegle pilotaż akwakultury wielotroficznej wykorzystuje linę nośną z zawieszonymi koszami latarniowymi, linami omułkowymi i linami kolektorowymi, aby sprawdzić, czy ostrygi płaskie, małgwie, omułki i glony Ulva można hodować obok pracującej instalacji offshore. Wcześniejsze prace w tej samej lokalizacji objęły montaż biomimetycznych rozwiązań rafowych na zanurzonej części platformy.
Sam montaż był celowo drobiazgowy. Żywy materiał umieszczono najpierw na tratwie hodowlanej, numerując i oznaczając kolorami każdy element dla zachowania identyfikowalności, a następnie przetransportowano go na morze i zamocowano na platformie przy udziale zawodowych nurków. Saitec koordynował operację wspólnie z Mar Ceibe, Instituto Kardala, Kotazero i Amarradores de Santander, przy wsparciu rządu Kraju Basków i Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
Praktyczna wartość tych prac dotyczy mniej samych skorupiaków, a bardziej obsługi technicznej. Wiedza o tym, jak takie elementy zachowują się przy podnoszeniu, transporcie i mocowaniu do pływającej konstrukcji na otwartym morzu, decyduje o tym, czy da się je wpisać do specyfikacji przetargowej komercyjnej farmy wiatrowej, a nie tylko do aneksu badawczego.
Nasłuch nietoperzy przez całą dobę
Bałtyk ma własną wersję tego problemu, a nietoperze są jego najmniej oczywistą częścią. Na potrzeby wspólnego estońsko-łotewskiego projektu ELWIND deweloperzy zlecili polskiej firmie 3Bird ocenę tego, czy nietoperze w ogóle pojawiają się nad otwartym morzem, jak często i w jakich okresach. Badanie objęło wody terytorialne Estonii i Łotwy, obszary farm wiatrowych wraz z czterokilometrową strefą buforową, a także punkty przybrzeżne.
Monitoring prowadzono w sposób ciągły od 1 maja do 20 września 2025 roku, obejmując pełny sezonowy cykl aktywności i migracji nietoperzy. Czujniki ultradźwiękowe o wysokiej czułości rejestrowały dane przez całą dobę, a wyniki są analizowane łącznie z danymi meteorologicznymi, w tym prędkością i kierunkiem wiatru oraz temperaturą.
„Zebrane dane pomogą udokumentować obecność nietoperzy na morzu, określić ich sezonowe wzorce migracji oraz ocenić potencjalne ryzyko kolizji lub przyciągania w odniesieniu do turbin wiatrowych” — powiedziała Klaudyna Świstun z 3Bird, dodając, że przyjęte metody pozwolą również zidentyfikować trasy migracji i kluczowe strefy aktywności.
Monitoring morski wykazał obecność czterech gatunków nietoperzy: mroczka późnego, karlika większego, karlika malutkiego oraz nietoperzy z rodzaju Eptesicus. Punkty przybrzeżne dodały kolejne gatunki, w tym mroczka pozłocistego, nocka rudego i borowca wielkiego — łącznie dziewięć w całym badaniu. Aktywność koncentrowała się w okresach migracji wiosennej i jesiennej, osiągając szczyt w ciepłe, bezwietrzne noce jesienne, a poza tymi oknami była niska. Wcześniej w łotewskiej części obszaru projektu nie prowadzono morskiego monitoringu nietoperzy.
Jeden szczegół łatwo przeoczyć, ale mówi on wiele o tym, jak takie kampanie dziś wyglądają: boje rozstawiono, serwisowano i później zdemontowano z wykorzystaniem portu w Windawie oraz lokalnych armatorów, w tym kutrów rybackich. Prace środowiskowe stały się niewielką, ale realną gałęzią regionalnej gospodarki morskiej.
Dwanaście ptaków, które mogą przesunąć turbinę
Na zachodnim wybrzeżu Finlandii Metsähallitus przyjął odwrotne podejście — bardzo niewiele zwierząt, śledzonych bardzo szczegółowo. Państwowa spółka zarządzająca lasami i gruntami opublikowała wyniki badania GPS mewy bałtyckiej, zleconego na potrzeby planowania morskiej farmy wiatrowej Ebba w archipelagu Raahe, gdzie gatunek ten jest przedmiotem ochrony obszaru Natura 2000.
Stawkę widać w liczbach. Mewa bałtycka figuruje na Czerwonej Liście IUCN jako gatunek zagrożony w skali globalnej, z populacją poniżej 20 tysięcy par lęgowych, z czego około 75 procent gniazduje między Szwecją a Finlandią, po czym migruje na zimowiska w okolice Jeziora Wiktorii w Afryce Wschodniej.
W 2025 roku dwanaście dorosłych ptaków wyposażono w lekkie nadajniki zasilane energią słoneczną — sześć gniazdujących na wyspach Maakalla i Ulkokalla oraz sześć na północ od Raahe. Urządzenia rejestrują pozycję, wysokość i prędkość co pięć minut. „To gatunek wybitnie pelagiczny, który regularnie żeruje w odległości do 100 km od gniazda i niemal codziennie pokonuje bardzo długie dystanse” — powiedział ornitolog Martin Hedén, kierujący monitoringiem. Wszystkie zaobrączkowane nadajnikami ptaki przetrwały migrację do Afryki Wschodniej i z powrotem, a dostępny jest już drugi sezon danych.
Monitoring prowadzony jest wspólnie z deweloperem sąsiedniego projektu Maanahkiainen. Obie firmy dzielą się danymi badawczymi i dzielą między siebie obszary badań, tak by prace terenowe się nie nakładały, co ogranicza liczbę osób wchodzących do kolonii lęgowej. Badania wykonuje firma doradcza Sitowise w ramach oceny oddziaływania na środowisko. Analiza sezonu lęgowego 2026 jest w przygotowaniu.
Co z tego wynika
Czytane razem, te trzy przypadki prowadzą w tę samą stronę. Prace nad bioróżnorodnością przechodzą od jednosezonowych migawek do wieloletnich zbiorów danych; od opisywania oddziaływania do zmiany układu farmy; i od samotnych badań każdego dewelopera do dzielenia się danymi między sąsiednimi projektami, by ograniczyć ingerencję w środowisko. Prace przy DemoSATH idą o krok dalej, traktując samą konstrukcję jako siedlisko, a nie jako coś, wokół czego trzeba minimalizować szkody.
Dla państw bałtyckich, które prowadzą dziś przez procedury pozwoleniowe duże wolumeny offshore na wodach wspólnych i wrażliwych ekologicznie, praktyczne pytania stają się powtarzalne: ilu sezonów danych oczekuje regulator, kto jest ich właścicielem i czy sąsiedni projekt może je wykorzystać ponownie. Odpowiedzi techniczne — gdzie latają ptaki, kiedy przelatują nietoperze, co porośnie fundament — są coraz częściej dostępne. To, czy region zbuduje z nich wspólną bazę dowodową, czy będzie powtarzał te same badania projekt po projekcie, jest wyborem politycznym, nie naukowym.








